poniedziałek, 13 października 2014

Koziołek Matołek patronem CSK?


Redakcja Capika nieoficjalnie dowiedział się, że Centrum Spotkania Kultur w Lublinie ma mieć swojego patrona, który zostanie wybrany w konkursie mającym być niebawem ogłoszonym.
 
Jak ustalił Lubelski Capik najpoważniejszymi kandydatami na objęcie patronatu nad nową instytucją są: Jan Paweł II, Józef Czechowicz oraz Koziołek Matołek.
 
W plejadzie osobistości nie byłoby nic nadzwyczajnego gdyby nie postać Koziołka Matołka. "Uważam Koziołka Matołka za niezwykle pozytywną, barwną i zasłużoną osobę dla naszego kraju. Najważniejsze jest to, że jest silnie związany z naszym regionem poprzez najbliższych krewnych występujących w herbach Lublina i województwa" - uzasadnia kandydaturę Piotr Franaszek dyrektor CSK a do niedawna szef promocji w Urzędzie Marszałkowskim. Zapytany o innych kandydatów odpowiada: "Jan Paweł II wydaje się naturalnym kandydatem dla wszystkich instytucji publicznych w Polsce ale chcieliśmy też dać szansę innym postaciom."
 
Redakcja postanowiła też spytać Franaszka o Józefa Czechowicza: "To również świetna kandydatura związana z Lublinem, zachwyca mnie od dzieciństwa kiedy to przeczytałem "Poemat o mieście Lublinie" i chciałem jak  autor sławić dobre imię naszego grodu oraz regionu stąd taki a nie inny przebieg mojej kariery zawodowej".
 
Z nieoficjalnych informacji dowiedzieliśmy się, że CSK jako instytucja dialogu i otwartości być może przyjmie nazwę dwóch kandydatów jednocześnie w razie sytuacji spornej.  

piątek, 3 października 2014

Zespół Miąższ - było trio, jest kwartet a będzie???

Redakcja Lubelskiego Capika dotarła do sensacyjnej wiadomości dotyczącej lubelskiego bandu "Miąższ". Wtajemniczeni wiedzą, że zespół miesiąc temu poszerzył skład i gra w kwartecie. Do obecnego składu: Joanna Ewa Zawłocka, Sebastian Pikul i Karol Gadzało, dołączył perkusista Kuba Kruk.



Można byłoby powiedzieć, że nie ma w tym nic dziwnego. W końcu ostatnia płyta sprzedaje się fenomenalnie i każda dodatkowa para rąk, a także nóg, wszak Pan Kuba gra czterema kończynami, do pomocy się przyda.

Do Redakcji Lubelskiego Capika dotarła jednak kolejna sensacyjna wiadomość. Skład zespołu Miąższ poszerzy się o dodatkowego wokalistę. Jak się nieoficjalne dowiedzieliśmy w lubelskim Wydziale Kultury, Joannę Zawłocką podczas koncertów od listopada ma wspierać Krzysztof Cugowski, który po rozpadzie Budki Suflera, szuka sposobu na dorobienie do emerytury.

Zespołowi gratulujemy udanego transferu i z niecierpliwością czekamy na nowe brzmienie "Miąższu" !!!


sobota, 1 czerwca 2013

Dom Kultury niesłusznie oczerniony przez Redakcję Capika!!!



Po publikacji tekstu "Dom Kultury to wiocha?" do redakcji Capika napłynął list. Ponieważ redakcja była na rocznym urlopie, list publikujemy teraz. Rzuci on nowe światło na sprawę tajemniczego zniknięcia kurtki słynnego lubelskiego artysty Kamila R. Filipowskiego. Poniżej list od menagera Domu Kultury - Piotra Tyczyńskiego:

    Capiku drogi. Piszę częściowo służbowo, częściowo nie. Wpis na blogu dotyczący miejsca, które stworzyłem zawiera częściowo prawdę. Częściowo a nie w pełni.
    Bo i owszem, Cezary Hunkiewicz miał przykry incydent z zaatakowaniem go przez pijanych klientów klubu. Kamil Filipowski stracił kurtkę - odzyska pieniądze. Jednak, Dj nie jest szatniarzem i nie ma czasu pilnować kurtek. Jeśli był pijany to nie jest do końca odpowiednie. Ważne, że spełnił swoją rolę i kilkaset osób bawiło się cała noc przy jego muzyce. Jednak Pan Kamil powinien wiedzieć, że rzeczy są bezpieczne w szatni i djka to miejsce nie przystosowane do bezpiecznego przechowywania rzeczy. Osobiście zwrócę mu część pieniędzy za zaginione rzeczy, ponieważ sam mu tam tą kurtkę położyłem. Gdyby udał się jak większość Gości do szatni nie byłoby takiego kłopotu. Co do innych opisanych w poście sytuacji, może i jakaś Pani wylała piwo bo wypiła za dużo alkoholu. A ochrona jeśli jest nadgorliwa jeśli chodzi o kierowanie do szatni – to sprawa będzie wyjaśniona.
    Jednak, lokal jest otwarty 4 dni w tygodniu. Przewija się w tym czasie przez niego mnóstwo ludzi. Nie sposób umieć przewidzieć, że każda z tych osób jest spokojna lub nie. Czy wypije piwo i rozleje i będzie się awanturować, czy będzie chciała coś ukraść. Osoby pijane nie są do klubu wpuszczane.
    Impreza w piątek, kiedy i osoby związane z kulturą wyższą - jak wspomniany Kamil F, czy Szymon Pietrasiewicz bawią się niemal początku istnienia klubu to z zalozenia tzw dansing czyli prezentacja piosenek sprzed 30-40 lat. Nie jest to muzyka wybitnie ambitna, jednak ma swój urok. Stwierdzanie, że muzyka w lokalu jest jak ze zwyklej dyskoteki jest bardzo krzywdzące. Proszę odwiedzić lokal w środę na jam session - grali tam min. jorgos skolias, jerzy małek - b wazne postaci polskiego jazzu, bartozzi - jeden z najlepszych polskich basistów. Proszę odwiedzić lokal kiedy grają tam takie postaci jak dj krime, niewinni czarodzieje czy break da funk.
    Proszę przyjść w czwartek i posłuchać utworów nowej fali elektroniki. Proszę zapytać się osób, które były na koncercie Smolika w czerwcu, jak wiejsko było. Polecamy także najbliższe wydarzenia jak koncert zespołu Miąższ, Skubasa, Julii Marcel, czy Marii Peszek. W sumie te nazwiska chyba z wiochą się nie kojarzą. Lokal nie jest idealny, bo takich miejsc nie ma. Jednak sytuacje bójek, kradzieży zdarzają się tu bardzo rzadko. O wiele rzadziej niż w innych klubach Lublina.
    Nie sądzę, by jakikolwiek z managerów - jest nas dwóch - mówil ze lokal jest wiochą. Sprawa nieodpowiedniego zachowania ochroniarzy będzie załatwiona, za taki sygnał dziękuję. Prosze jednak o nie generalizowanie i odrobinę obiektywizmu. W końcu przysłowiowe ocenianie książki po okładce to chyba nic dobrego. Kończąc zapraszam Redaktorów Capika na kolejne wydarzenia w klubie Dom Kultury, który bardzo stara się nie być wiochą. I w mojej opinii wiochą nie jest.
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotrek Tyczyński manager artystyczny Domu Kultury.


Parę dni później otrzymaliśmy kolejny list:

    Capiku drogi, kurtka Pana Kamila się znalazla, bo to ja ją wynioslem sądząc ze mam kurtkę swojej kolezanki - zwyczajnie jedna pod drugą się zawinęły. alkohol wypity przeze mnie w dniu wolnym od pracy sprawil ze wszystkiego nie zauwazylem. tak więc Pan Kamil odzyska jutro kurtkę, a redakcja Capika jesli będzie obiektywna to powinna edytować wpis na swoim blogu. Tak, by czytelnicy Capika poznali rzeczywisty obraz sytuacji.

I wszystko skończyło się dobrze. Cieszymy się, że do odnalezienia kurtki przyczyniła się interwencja redakcji Capika. Cieszymy się także, że Dom Kultury jednak nie jest wiochą.

Chwała nawrócony!!!


Nawoływania miejskich radnych do budowania pozytywnego klimatu wychowawczego w lubelskim środowisku kulturalnym zaczyna przynosić pierwsze efekty. Znany lubelski animator kultury - Rafał Chwała - zorganizował w Boże Ciało na placu litewskim wielki koncert wychwalający Pana pod tytułem "Koncert Chwały". Podczas koncertu Rafał podzielił się swoim świadectwem o nawróceniu. Na scenie mówił o tym jak wydobył się z bagna lubelskiego środowiska kulturalnego, w którym króluje alkohol i wyuzdanie. Nawiązał też do swojej działalności zawodowej, w ramach której organizuje koncertu, mówił: "Dość organizowania koncertów niby artystów, którzy nie szanują niczyich uczuć i nie mają żadnych hamulców. Nigdy więcej nie zaproszę do Lublina Tymona Tymańskiego, który w audycjach Radia Roxy FM daje popis chrześcijańskich uprzedzeń. Od dzisiaj do Lublina będę zapraszał tylko artystów z nurtu sacro-song. Już dzisiaj serdecznie zapraszam na koncert "Boża Energia Miasta", który odbędzie się podczas lubelskiej Nocy Kultury w nocy z 8 na 9 czerwca. Wystąpią między innymi: 2 TM 2,3, Armia i Antonina Krzysztoń. Scenę ustawimy na placu po Farze, czyli w kościele. Będzie po bożemu." - zakończył ze sceny Chwała. Redakcja Capika cieszy się z nawrócenia kolejnego lubelskiego animatora kultury. Działania Radnych zaczynają przynosić pierwsze owoce.




sobota, 6 października 2012

Dom Kultury to wiocha?


Po wielu sygnałach od czytelników o incydentach, które miały miejsce w przybytku zwanym Domem Kultury redakcja Capika postanowiła sprawdzić na ile nazwa zobowiązuje.

Poszliśmy w piątek z kolegami do klubu, siedzimy grzecznie przy stoliku a tutaj nagle pijana laska zwala się na stół i wywraca wszystkie piwa. Grzecznie zwracam jej uwagę, że w takiej sytuacji wypada odkupić trunek. Na co jej facet zaczyna wszczynać awanturę, że jak śmialiście damie zwrócić uwagę i jesteście siacy owacy – mówi Krzysztof, nasz rozżalony czytelnik, który trafił do lokalu z myślą, że spotka kulturalnych ludzi na co nazwa miejsca wskazuje.

Jak się okazuje nie był to odosobniony incydent tego wieczoru. Jeden ze stałych bywalców pozostawił pod opieką DJ swoją ulubioną kurtkę wartą kilkaset złotych gdyż zwyczajnie podczas tanecznych pląsów zrobiło mu się gorąco. Po powrocie zastał jedynie pijanego disk dżokeja bez kurtki.

Redakcja została również zaalarmowana brakiem kultury osobistej ochroniarzy. Kiedy wychodziłem z lokalu spostrzegłem, że nie zabrałem wszystkich rzeczy ze sobą i postanowiłem po nie wrócić. Ochroniarz, którego chwile temu mijałem zabronił mi wejścia w kurtce i zażądał opłaty za pozostawienie jej w szatni. Wytłumaczyłem mu, że jest to absurdalne gdyż idę tam i z powrotem. Na co on zaczął szydzić z mojego wyglądu, przedrzeźniać mnie i zwracać się do mnie „per ty” ku uciesze swoich kompanów. Opowiada Capikowi przejęty Jacek, który jak dodał w rozmowie z redakcją nie spotkał takich prostaków nawet na dyskotece w remizie w Dysie.

Poproszony o skomentowanie zdarzeń jakie zaszły w klubie jeden z managerów pragnący zachować anonimowość stwierdza: faktycznie zdarzają się takie incydenty jak to bywa w miejscach tego typu, u nas tylko nazwa nie jest wiochą bo reszta to zwyczajna dyskoteka. Więc o co chodzi?

Okazuje się, że faktycznie tak jest. Biorąc pod uwagę puszczaną muzyką i klientów, którzy tam przychodzą o czym przekonał się jeden z lubelskich artystów, gdyż został zwyczajnie pobity w lokalu kilka tygodni wcześniej.

Redakcja Capika przed przyjściem do Domu Kultury proponuje zaopatrzyć się w mocne nerwy albo w zamian wybrać się do teatru bo tam przynajmniej wiadomo zgodnie z nazwą, że obejrzymy spektakl.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Cenna sztuka z Open City na Czechowskim balkonie!


Dzieło artysty Janusza Bałdygi z festiwalu Open City zostało skradzione. Jedną z flag, która współtworzyła obiekt, Capik odnalazł na Czechowie.

Wybrakowana praca Janusza Bałdygi na deptaku

 - Około drugiej rano w niedzielę dwóch zakapturzonych osobników wyrwało flagę z konstrukcji – relacjonuje podkom. Grzegorz Żaba z lubelskiej policji – Mundurowi, którzy akurat spożywali kebab w czasie przerwy, na wszelki wypadek ruszyli w pościg. Intuicja ich nie omyliła. Gdyby nie brawurowa akcja funkcjonariuszy, którzy wystraszyli wandali, dzieła nie byłoby z nami.

Zdaniem Żaby, który specjalizuje się w tropieniu złodziei sztuki, całe przedsięwzięcie było ukartowane. Najprawdopodobniej stoi za nim prywatny kolekcjoner, któremu dzieło Bałdygi przypadło do gustu. Teraz może odsprzedać flagę na czarnym rynku.

- Jej rynkowa wartość mogła w tym momencie wzrosnąć nawet o 1000-2000 procent.– spekuluje Piotr Zielonka,  lubelski marszand - Bójcie się Boga, gdy chodzi o takie pieniądze!

Gdy w całym mieście trwają gorączkowe poszukiwania drogocennej pracy Bałdygi, łudząco podobny obiekt powiewa na balkonie jednego z Czechowskich mrówkowców. Flaga, taka sama, ta z w wybrakowanej instalacji, została wetknięta w doniczkę. Dzisiaj, o godz. 12.00, po balkonie przechadzała się czarna, kobieca postać, która podlewała kwiaty.

Godz. 12.05, jeden z bloków na Czechowie
Niestety nie udało nam się skontaktować z domniemaną właścicielką dzieła sztuki. Nie odbierała domofonu. Rozmawialiśmy z sąsiadami, którzy w większości nie rozumieją powagi sytuacji. Pani Ela (jednak z uwagi na wątek kryminalny woli zachować anonimowość) nie kryje zdziwienia:  - Ja nie wiem kto w tym domu mieszka, nikt z klatki nie kojarzy. A z tą kradzieżą to nie żarty? Mnie się zdawało, że to może ścierka się obsusza na kiju.

Sprawę „afery Czechowskiej” bada lubelska policja. Lubelski Capik trzyma oko i ucho na pulsie.

niedziela, 30 października 2011

Idzie zima - obraz sprzedam.

Z radością informujemy, że na lubelskim rynku dzieł sztuki zaobserwować można ożywienie. Idzie zima i malarze muszą nakupić wyngla, w związku z tym sprzedają najcenniejsze dzieła ze swoich kolekcji. Powoli na lubelskich rynnach zaczyna brakować miejsca na kolejne anonse.


Capik radzi koneserom sztuki, aby inwestować, póki jest tanio!

wtorek, 25 października 2011

Gdzieś tam w Tekturze – relacja z otwarcia wystawy 19.10.2011

Tektura słynąca z organizacji pierwszorzędnych bawek do białego rana tym razem zaskoczyła swoich bywalców wystawą współczesnej sztuki kobiecej. Osiem artystek połączone wspólnym zafrasowaniem wobec upadku lubelskiego świadka artystycznego dało temu upust w wystawie „Potrafię malować, potrafię coś tam, coś tam„ . Artystyczny bicz na ekspozycję prezentowaną w Galerię SOS SZTUKI ukręciły kuratorki Anna Kuc, Dorota Pietraszkiewicz, Agnieszka Tyman.
- Nie mogłyśmy biernie patrzeć jak jesteśmy obrażane komunałami i brakiem refleksji nad problematyką kobiecości w sztuce – mówią zgodnie panie.
Wystawa w swojej formie stanowi doskonały pastisz wchodząc w dialog z programem Galerii SOS SZTUKI, przerysowuje utarte już kanony artystyczne wprowadzając je w nowe znaczenia. Już samo oficjalnie otwarcie stało się grą z publicznością nie do końca zdająca sobie sprawę, czy jest to na poważnie czy na żarty. Obserwatorzy mogli namacalnie odczuć to na podeszwie swoich butów przechodząc przez interaktywną instalację Emilii Trusz, która rozsypała na podłodze galerii gwiezdny pył sprowadzony specjalnie od Indian Nawaho. Ta wpół nieświadoma czynność stała się swoistym rytuałem przejścia i chrztem pozwalającym obcować ze sztuką znajdującą się w pomieszczeniu. Oczom konesera ukazywały się prace dojrzałe i zaangażowane, była to instalacja Agnieszki Tyman „Głód” stworzona ze znalezionych elementów jak rondel umieszczony wewnątrz marketowego wózka z doczepionymi metalowymi rękawicami. Wymowa pracy została oparta na subiektywnym doświadczeniu głodu.
- Po prostu ciągle jestem taka głodna, że nie myślę o niczym innym jak o jedzeniu i zakupach w pobliskiej Biedronce. – zwierza się Capikowi artystka.
                                              Agnieszka Tyman "Głód" fot. Andrzej Rusin

Mocnym akcentem zaznaczyła się praca Emilii Żukowskiej wpisująca się w nurt postępowego socrealizmu prezentująca dorodną kobietę dosiadającą ciągnik uzbrojony w bronę orzącą ziemię damskimi torebkami. W tym wypadku zostaliśmy postawieni przez obliczem piewczyni feminizmu, która dokonuje symbolicznego zaorania mizogamii na, której wyrośnie społeczeństwo oparte o matriarchat.
                                                      Emilia Żukowska  "Traktorzystka" fot. Andrzej Rusin

W podobnym duchu utrzymany jest asamblaż Ilony Oszust prezentujący damską bielizną wraz uszami króliczka playboya zakładanymi na głowę, które zostały wspólnie zawinięte w folię śniadaniową na desce. Całość przywodzi na myśl jarmarczne pudełeczka wewnątrz, których znajdują się przedmioty w postaci papierosa czy prezerwatywy z dopiskiem „w razie potrzeby zbić szybkę”. Autorka świadomie operując kiczem, kpi z tandety współczesnej mody i zwyczajów kobiet.
Dzieła prezentowane na wystawie tworzą mocny i stabilny obraz kobiety jako osoby potrafiącej zadbać o swoje prawa i znającej swoje miejsce w.... galerii potrafiąc zrobić z niczego nie tylko coś tam, coś tam.

piątek, 21 października 2011

Centrum baluje, dzielnica głoduje!

fot. Iwona Burdzanowska
Urząd Miasta Lublin w bieżącym roku na organizację letnich i zimowych zajęć kulturalnych  (akcje "Zima w mieście", "Lato w mieście") przekazał organizacjom pozarządowym (osiedlowe domy, kluby kultury, organizacje społeczno-kulturalne) środki finansowe w wysokości 118 600 zł.
 
Urząd Miasta Lublin w bieżącym roku na organizację dwóch koncertów* w ramach Festiwalu Konfrontacje Teatralne przekazał środki w wysokości 300 000 zł
 

*Kosztorys [festiwalu] wzrósł z powodu dwóch koncertów” - tak według Kuriera Lubelskiego do dodatkowych wydatków na Konfrontacje Teatralne przekonywał miejskich radnych Krzysztof Żuk - prezydent Lublina.

środa, 19 października 2011

Dom Weselny "Kolejarza" wyróżniony w branżowej prasie!

Dom Weselny "Kolejarza" zdobywa kolejne laury! Wśród oferty kulturalnej tej placówki po za zajęciami teatralnymi, muzycznymi i fitness na światowym poziomie można odnaleźć także "pogotowie weselne".
"Kolejarz" wspomaga ludzi kultury, którzy mają problem ze znalezieniem sali na wesele. Dom Weselny oferuje: salę na 300 osób, parking, apartament dla młodej pary a przede wszystkim wyśmienitą kuchnię. Oferta została doceniona przez portal weselalubelskie.pl.
O renomie lokalu, może świadczyć fakt, że w "Kolejarzu" swoje wesele wyprawiła czołowa para lubelskich animatorów kultury: Renata Kołaczek i Marcin Kamola. Mimo uznania klienteli i branżowej prasy sytuacja "Kolejarza" wcale nie jest taka różowa. Co sobotę kapela weselna, która przygrywa w "Kolejarzu" zacnym gościom musi się szarpać z "młodymi adeptami melpomeny". "Co sobotę jest ten sam problem - mówi Pan Antoni z zespołu Master - Kiedy gramy pierwszy taniec dla Państwa młodych, z piętra dobiegają hałasy, młodzi aktorzy robią rozgrzewkę, drą się wniebogłosy. My nie możemy pracować w takich warunkach. Trochę szacunku dla Państwa młodych i gości weselnych". "Capik" wspierając weselników, postuluje o zamknięci grupy teatralnej i przeniesienie filii MBP, która się znajduje w "Kolejarzu", w inne miejsce. Nowe przestrzenie pozwoliłyby dostawić kolejne stoły dla weselnych gości.

Uwaga, nowa sonda !!!

Szanowni Czytelnicy, ponieważ redakcja Lubelskiego Capika sama do końca nie jest pewna kto redaguje bloga postanowiła stworzyć sondę w której będą Państwo mogli wskazywać autorów.
Sonda wychodzi również naprzeciw fałszywym oskarżeniom osób nie mających z tą działalnością nic wspólnego a przez fakt posądzenia o współpracę z Capikiem ich życie stało się koszmarem.

Liczymy na to, że chęć autokreacji i autopromocji weźmie górę i autorzy zagłosują sami na siebie.

Zapraszamy !!!

czwartek, 13 października 2011

UMCS kradnie banner w biały dzień !!!!

W niespełna godzinę po zawieszeniu bannera witającego studentów władze uczelni kazały usunąć transparent. Jak ustalił redaktor Dziennika Wschodniego Miłosz Bednarczyk dokonał tego szef marketingu UMCS Arkadiusz Wronowski. Capik pozyskał informację, że terenem ulicy wraz z okolicznym poboczem administruje Zarząd Dróg i Mostów Urzędu Miasta Lublin, zatem nie jest to obszar uniwersytetu. Można stwierdzić, że w biały dzień przez urzędników rektora została dokonana kradzież, a oni sami okazali się zwykłymi złodziejami przekraczając swoje kompetencje.
W nieoficjalnej rozmowie autorzy bannera, którzy traktują go jako dzieło sztuki konceptualnej i wycenili jego wartość na 100.000 złotych, przyznali, że kradzież została już zgłoszona policji.

Prośby o zgode na publikacje zdjęć!

Skandal. Transparent wykonany przez nieznanych uśmiechniętych sprawców z ogromnym artyzmem, oddaniem sprawie i pieczołowitością - został skradziony! Lubelscy fotoreporterzy płaczą, że nie mogą zrobić zdjęcia "dziełu". W związku z licznymi prośbami od lubelskich redakcji o możliwość wykorzystania fotografii Redakcja Capika wyraża na to zgodę. Prosimy jedynie o poinformowanie Czytelników o źródle skąd pochodzą zdjęcia i o tym, że akcja odbyła się pod honorowym patronatem: Lubelskiego Capika. Z wyrazami szacunku
Redakcja Lubelskiego Capika.

Rektor wraz z Lubelskim Capikiem wita Żaków

Rektor wraz z Redakcją Lubelskiego Capika postanowił serdecznie przywitać studencką brać, która przyjechała na nauki do "koziego grodu". Transparent wywiesili w dzisiejsze słoneczne popołudnie nieznani uśmiechnięci sprawcy.



Akcja pod honorowym patronatem "Lubelskiego Capika".

środa, 5 października 2011

Poezja na łamach "Capika"

Z nieskrywaną dumą prezentujemy wiersz przesłany przez naszego Czytelnika. Pan Paweł zainspirowany przemyśleniami swojego Ojca przesłał taką oto poezyję:  
Byłaś w Danii, byłaś w bani, teraz jesteś wielka Pani.
Gratulujemy!

wtorek, 4 października 2011

Łukasz Witt-Michałowski zaangażował się społecznie!!!

Do "Capika" często docierają narzekania mieszkańców Lublina: " te artysty to nic tylko sztuke robio a naszymi problemami to sie wogóle nie zajmujo". Tym bardziej cieszy informacja o społecznym zaangażowaniu reżysera teatralnego Łukasza Witt-Michałowskiego. Witt zdecydował się wesprzeć Marcina Nowaka - miejskiego radnego w wyborach do parlamentu.
Łukasz Witt-Michałowski wspiera Marcina Nowaka
"Capik" jest zły na reżysera: z takim poparciem Nowak może być spokojna o poselski fotel, Lublin tylko stracić ambitnego radnego, który troszczył się o lubelską kulturę. Gest  Witt-Michałowskiego wywołał falę rozpaczy wśród kulturalnego establishmentu: "nie chcemy go tracić, na Wiejskiej go zepsują, on jest potrzebna lubelskiej kulturze" - mówi młoda pracowniczka działu PR jednego z lubelskich teatrów. 
Notowania Nowaka według OBOP dawno nie były tak dobre, wsparcia Nowakowi udzieliła także przyjazna zebra.

Wstyd i hańba Panie Marcinie Wicie-Michałowski. Jeśli zostaniemy osieroceni to będzie to tylko i wyłącznie Pana wina.

poniedziałek, 3 października 2011

Borys Szyc na wystawie prac Macieja Pałki w łódzkiej Manufakturze!!!

Szyc przed łódzką Manufakturą
Borys Szyc ( lat 33 ) wybrał się do Łodzi aby zobaczyć wystawę prac swojego rówieśnika, lubelskiego rysownika Macieja Pałki ( lat 31 ). Wystawę zorganizowano w ramach Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w łódzkiej Manufakturze. Pałka świętował 10-lecie pracy twórczej. Szyc był zachwycony wystawą  "Maciej Pałka - 10 lat z wariatami". Pozował do zdjęć z charakterystycznie uniesionymi palcami do góry w kształcie litery V (V jak vicotry - zwycięstwo). "To zwycięstwo. To jest zwycięstwo nieskrępowanej kompozycji, szalonej kreski, bujnej wyobraźni. Ta wystawa to zwycięstwo polskiego komiksu. To zwycięstwo nad latami szufladkowania komiksu jako kolorowych zeszycików dla dzieci. To zwycięstwo nad Kapitanem Żbikiem, Tytusem, Romkiem i Atomkiem, Kajo i Kokoszem. Ta wystawa pokazuje, że komiks to sztuka" - zachwycał się kreską Pałki popularny aktor. "Capika" cieszy ta pozytywna recenzja Szyca, oznaczać to może, że Pałka wkracza w krąg artystów cenionych na warszawskich salonach.

Dominik Szcześniak obok Grzegorza Rosińskiego
wystawa Macieja Pałki
To nie jedyny lubelski wątek podczas tegorocznego MFKiG. Wśród najważniejszych komiksowych twórców zaproszonych do Łodzi znalazł się także scenarzysta komiksowy - Dominik Szcześniak (lat 30). Podczas imprezy uczczono trzynastolecie istnienia czasopismo komiksowe "Ziniol" (magazyn z lubelskim rodowodem). "Capika" cieszy popularność lubelskich twórców. Cała Redakcja dołącza się oczywiście do życzeń: oby ołówki były zawsze ostre!!! Lubelskie środowisko komiksowe potęgą jest i basta.

poniedziałek, 26 września 2011

Co łączy Kamila Filipowskiego i Mak Gajwera? - Materiał Dziennikarza Obywatelskiego.

"Capik" nie ponosi odpowiedzialności za smak tego cebularza. Otrzymaliśmy go od Dziennikarza Obywatelskiego o nicku: Rychu Peja 24:

Dzisiejszego wieczoru, 10 po dziesiątej rano, nieoczekiwanie na lubelskiej starówce, tuż pod zegarem pojawił się Kamil RR Filipowski. Jak podają świadkowie Jehowy jadł zajadle loda. Kręcenie lodów, zwłaszcza na lubelskiej kulturze, jeszcze do niedawna były domeną dyrektora Ośrodka Rozdroża. Vide videoblog pisarza Bernadra Nowaka: http://www.itvl.pl/news/dostalismy-lanie-w-konkursie-esk-2016

Uderza nas, uderzające podobieństo Kamila do Richarda Dean'a Anderson'a.

Tu tu tuuuu tu tu tuuuu, tu tut tuuuu tu tut uuuu tu tut uuu tururtututu...

Z poważaniem
Mak Gajwer
Rychu Peja24

"Capik" martwi się o zdrowie swoich czytelników.

Piotr Tyczyński wypuszcza serię ubrań "Stereofonia"

Ceniony dziennikarz i event menager - Piotr Tyczyński wypuszcza linię ubrań sygnowanych znakiem "Stereofonia". Tyczyński idzie w ślady takich potentatów jak Peja czy Sokół, którzy zbijają hajs na ubraniach marki "Terrorym" i "Prosto". "Capik" dotarł do projektów koszulek, które mają zostać zaprezentowane podczas najbliższej imprezy organizowanej przez tego dziennikarza. Impreza "Return of the Dj" odbędzie się w najbliższy piątek o godz. 20:30 w klubie "Czarny Tulipan". "W hip-hopie najważniejsze są umiejętności - przekonuje Piotr Tyczyński - było to już wiadomo 30 lat temu, kiedy w parkach Nowego Yorku i pomiędzy blokami zbierali się b-boye, dje, czy mcs i udowadniali innym swoją wyższość. Stereofonia wie o tym i od początku zaprasza do współpracy muzyków na najwyższym poziomie. 30 września damy temu kolejny dowód. Wywodzimy się ze starej szkoły, pamiętamy, kto kilkanaście lat temu rządził na gramofonach w kraju. Wiemy, że nadal może zagrać najlepszy rap. A jeśli oprócz niego płyty wezmą nasi przyjaciele i równie zajebiści dje, to mamy jedną z najlepszych imprez jesieni, jakie szykują się w Lublinie. 30 września w Czarnym Tulipanie najlepszy rap i funk zagrają dje Deszczu Strugi, Papa Zura, Tort". "Capikowi" pozostaje życzyć powodzenia w rozkręcaniu nowego biznesu. Przedsiębiorczość lubelskiej światka artystycznego - cieszy.

niedziela, 25 września 2011

Podsumowanie ankiety o Karolu Rębiszu!!!



Czytelnicy "Capik" ustalili, że reżyser teatralny Karol Rębisz pochodzi "Niestąd". Te odpowiedź wybrało aż 55% ankietowanych. Pozostali sądzą, że Rębisz może pochodzić "Stąd" lub "Skądś". "Capik" dziękuje czytelnikom za wyjaśnienie tej zawiłości.